Jak zwiększyć sprzedaż i zyskać nowych klientów za granicą?

Jak zwiększyć sprzedaż i zyskać nowych klientów za granicą?

Czego potrzebujesz, żeby zwiększyć sprzedaż za granicą?

Tak naprawdę, tylko jednego.

Mocnej, solidnej, przekonującej treści, która trafi do potencjalnych klientów. Treści, która będzie zrozumiała i czytelna.

A co z grafiką, z designem, z mediami społecznościowymi? Tak, tak, TAK. Lecz to na drugim miejscu.

Wiesz, co sprzedaje produkt? Tekst.

Znacz powiedzenie „Ugly sells better” czyli „Brzydkie sprzedaje się lepiej”?

Oznacza ono, że najbardziej wymierne i najlepsze efekty sprzedaży osiągają proste strony z dobrym, długim tekstem. Prostota i komunikacja – to są nadal podstawowe cechy dobrej kampanii reklamowej.

Czego oczekuje klient? Tego, że Twój produkt zaspokoi jakąś potrzebę. Oczekuje REALNYCH, wymiernych korzyści z zakupu! Czy jesteś w stanie wyraźnie powiedzieć klientowi, co zyska kupując Twój produkt? Potrafisz zrobić to po angielsku, tak, aby klient dobrze Cię zrozumiał i dał się przekonać?

Jeśli tak, nie potrzebujesz mnie. Powiedz klientowi w szczegółach, co zyska kupując u Ciebie.

Jak powinna wyglądać taka reklama?

Zaczynasz od nagłówka, który musi być konkretny. Powiedz klientowi WYRAŹNIE, co dla niego zrobisz. Złap go na haczyk! Jeśli dobrze zagrasz nagłówkiem, zyskasz zainteresowanego czytelnika.

Co dalej? Napisz tekst. Wyraźnie powiedz klientowi, co zyskuje, kupując Twój produkt. Rozwiej jego wątpliwości. Wyjaśnij, dlaczego Twój produkt jest lepszy niż produkt konkurencji. PRZEKONAJ GO.

Zrób to prostym, jasnym, bezbłędnym językiem. Dlaczego?

Bo błędy rozpraszają. Bo literackie porównania i artystyczne wygibasy rozpraszają. Bo konkrety i mocne proste słowa trafiają do ludzi.

Co robisz, gdy widzisz tekst z błędami? Jak on świadczy o usługodawcy?

Albo gdy czytasz poetyckie wynurzenia na temat noża kuchennego czy samochodu. Do czego Ci to potrzebne? Nóż ma być ostry i ma kroić. Jeśli sprzedawca zaoferuje Ci półroczną gwarancję z darmowym ostrzeniem, to kupujesz!

A samochód? Ma być szybki, niezawodny, ekonomiczny. Co Cię obchodzi, że jadąc tym samochodem poczujesz się jak młody bóg? Jeśli pali ponad 15 litrów na 100 km, bogu szybko skończą się pieniądze na jazdę.

I to tyle. Gdy już przekonasz klienta, gdy powiesz mu wyraźnie, co zyska kupując Twój produkt, popchnij go do akcji. Niech kupi TERAZ! Jutro zapomni. Jutro Twój tekst będzie już pogrzebany pod warstwą codziennych zmartwień. CTA, czyli Call to Action, to krótkie, konkretne hasło. Powiedz klientowi, że ma kupić TERAZ.

Reklama ma zwiększać zyski

Ta strategia nazywa się Direct Response Marketing, czyli marketing nastawiony na natychmiastową reakcję. Najwięksi guru reklamy w Stanach Zjednoczonych, z Davidem Ogilvym na czele, stosowali tę metodę.

To, co widzisz na billboardach, w większości reklam w TV, na Facebooku i Instagramie, w kolorowych magazynach – to zazwyczaj inna gałąź reklamy, czyli Creative Advertising. Taka reklama skupia się na tworzeniu krótkich haseł i zachwycających grafik. Zwiększa tak zwaną świadomość istnienia marki.

Czyli, innymi słowy, ta gałąź reklamy ma jeden cel: powiedzieć ludziom, że Twoja firma istnieje.

Zaskoczony? Już widzę, jak marszczysz czoło. Zaraz, zaraz… No właśnie. Nie ma mowy o sprzedaży. Ani słowa o zyskach.

Co zyskujesz, zatrudniając agencję lub kreatywnego copywritera? Co zyskujesz, wydając tysiące złotych na piękny design i błyskotliwe hasła reklamowe? Ludzie będą wiedzieć, że jesteś.

Czy to znaczy, że kupią Twój produkt?

Może. Jednak nie sposób tego zmierzyć. Są znane przypadki, gdy kreatywna, zachwycająca kampania reklamowa za miliony dolarów doprowadziła do… znacznego spadku zysków. Chcesz przykład? Proszę bardzo!

Reklama Nissana z Barbie i Kenem. To był hit w Stanach. Ludzie nie mogli przestać się zachwycać reklamą. Twórcy kampanii otrzymali wielkie nagrody, stali się sławni. Ludzie kochali tę reklamę! A jak przełożyło się to na zyski?

W pierwszym miesiącu sprzedaż Nissana spadła o 2%. A w kolejnym – o 10%.

Ludzie byli zachwyceni reklamą, a zapomnieli o produkcie.

Czego nas to uczy?

Że lepiej polegać na sprawdzonych metodach, które dają oczekiwane efekty.

Aby zwiększyć sprzedaż za granicą, trzeba przemawiać językiem, którym się tam mówi. I nie chodzi mi tylko o gramatykę. Potrzebujesz mówić językiem reklamy, która tam działa. Polska reklama Żubra nie będzie zrozumiała dla Amerykanina. Musisz przetłumaczyć wszystko: słowa, kontekst, techniki perswazji, kulturę.

W czym tkwi piękno długiej reklamy tekstowej, o której opowiedziałam Ci wcześniej?

Ta reklama daje WYMIERNE efekty. Możesz je ZMIERZYĆ. Możesz od razu ZOBACZYĆ, czy reklama działa, czy nie.

Jak?

Budujemy prosty landing page. Dobry, przekonujący tekst po angielsku. Mało obrazków. Mało rozproszeń.

Dajemy CTA, przekierowujące do strony kupna, lub od razu do koszyka z produktem.

Możesz sprawdzić, ile osób obejrzało ten landing page. Możesz od razu zobaczyć, ile z tych osób kliknęło w CTA. Powiedzmy, że na stronę weszło 1000 osób. 100 z nich, czyli 10% kupiło produkt. Masz 100 nowych klientów! I od razu wiesz, że jest to zasługą tej konkretnej kampanii. Tego konkretnego tekstu.

Co Ci oferuję?

Jeśli wolałbyś, aby taki tekst napisał dla Ciebie profesjonalny copywriter, zatrudnij mnie. Wszystkie szczegóły omówisz ze mną po polsku. Tekst napiszę po angielsku. Będzie bezbłędny, przekonujący, SKUTECZNY.

Taka kampania kosztuje normalnie kilka tysięcy dolarów lub więcej. Tekst powstaje na przestrzeni kilku tygodni. Efekty są widoczne od razu.

Ja zrobię to dla Ciebie za 3000 zł.

To nowa usługa. Pierwsze trzy osoby, które ją zamówią, otrzymają rabat w wysokości 10%.

Zajmie mi to trzy tygodnie. W tym czasie, przeprowadzę z Tobą dokładny wywiad. Zbuduję bazę informacji o Twojej firmie i produkcie, aby napisać jak najskuteczniejszy tekst. Gdy tekst powstanie, będziesz miał czas na zapoznanie się z nim i ewentualne uwagi. Za darmo wprowadzę poprawki. Gdy zbudujesz landing page – będziemy czekać na efekty!

Spiesz się! Mój czas jest ograniczony!